(NIE) Jestem szczurem?




 Zostałam automatycznie zakwalifikowana do wyścigu szczurów i coraz szybciej męczę się tym biegiem. Wraz z pozostałymi uczestnikami, zmęczeni, zestresowani i spoceni, ubiegamy się o pierwszeństwo w każdej dziedzinie. Jest to najbardziej wyczerpujący wysiłek współczesnych ludzi, nie pozostawiający miejsca na inne dyscypliny. 

Pragniemy posiadać jak najwięcej, co dla większości oznacza sposób życia, sposób postrzegania i interpretowania otoczenia, a także innych osób czy nawet siebie samych. Zastanawiamy się nad sobą przez pryzmat posiadania. Czy mam wystarczająco? Czego mi jeszcze brakuje? Skupiamy się na sobie, a tak naprawdę coraz rzadziej o sobie myślimy – o  tym jacy jesteśmy z pobudek moralnych. Częściej zadajemy sobie pytanie czy to, ile i co mamy, wskazuje na to, jacy jesteśmy lub chcemy być. Żyjemy w czasach konsumpcji, gdzie „produkty” społeczeństwa w zdumiewającym tempie kolejno trafiają na śmietnik. 

Chcemy posiadać wszystko: wszechstronne wykształcenie, znakomitą pracę, samochód, którego wszyscy będą zazdrościć, dom rodem z katalogu. Targani jesteśmy między wartościami materialnymi, gdzie ważniejsze jest to, ile zgromadziliśmy dotychczas i ile jeszcze zdołamy zgromadzić. Nie myślimy o tym, co tu i teraz – czyli byciu oznaczającym pasję życia i wolność istnienia.

Świat zwariował. Nie nadążam za nim. Wyścig szczurów wkroczył już w każdą sferę życia. To już nie tylko praca zawodowa, to również szkoła oraz studia. Nie ma tu miejsca na zastanawianie się nad tym, kim jesteśmy, ale co zrobimy, aby posiadać. 


Jakim człowiekiem chcę być? Jak postępować, aby żyć w zgodzie ze swoimi wartościami i zasadami? Czy takiego wyboru jeszcze się dokonuje? 

Usilnie próbuję uwierzyć w to, że to pytanie wciąż jarzy się nieśmiało we wnętrzu każdego człowieka.

Prozac - cudowny lek na wszystko


Jest taki cudowny lek na wszystko. Podwyższa nam samoocenę, pomaga, gdy czujemy się znużeni lub mamy spowolnione myślenie, natręctwa, stany lękowe i niską samoocenę. Właściwie nie są to symptomy, które koniecznie trzeba zwalczać. Ale, jak mówi Zygmunt Bauman, codziennie toczymy walkę o wyjątkowość, więc czy możemy pozwolić sobie na jakąkolwiek dysfunkcję? 

Co oznacza bycie wyjątkowym? Jak żyć, gdy ogarnia nas lęk przed tym, by nie zostać z tyłu, nie obarczyć się posiadaniem czegoś, co nie budzi już żądzy posiadania, a przede wszystkim - by nie być gorszym? Mainstreamowe hasła, które propagują media, łykamy szybciej niż powietrze. I teraz budzi się moja wyobraźnia moralna.


Poezja to jeden z pełnowartościowych produktów, którymi lubię karmić moją duszę. Od liceum jestem zaczytana w Edwardzie Stachurze, ale dzisiaj wydaje mi się on bliższy, niż wtedy. Stachura brzydził się światem, w którym dominuje konsumpcjonizm. Jest do dla mnie w pełni zrozumiałe, choć ja się nie brzydzę tym światem - ja boję się do niego przynależeć. Nietrudno się w nim zakochać – nie chcę tego, bo wiem, że wtedy mogę stracić kontrolę. 


Tempo życia utrudnia zatrzymanie się, nie mamy czasu, by wsłuchać się w siebie. Mam wrażenie, że wręcz boimy się ciszy, bo to ona zmusza nas do refleksji. W "Fabula rasa" Stachura mówi: 
Bądź naprawdę w swoim świecie i bądź naprawdę sobą, nie uciekaj od siebie, nie oszukuj się, nie udawaj przed sobą i przed innymi, niż jesteś kimś innym niż ten, którym jesteś. Bądź sobą, bo nigdy siebie nie poznasz, jeżeli sobą nie będziesz. Jak możesz być sobą? Będą świadom tego, co robisz. Jak możesz być świadomym tego, co robisz? Będąc uważnym.
 
Ostrożnie układam narrację swojej historii, ale uwzględniam w niej wszystko to, co czyni mnie słabszą. Nie potrzebuję znieczulenia, gdy muszę walczyć z różnymi przeciwnościami. Potrzebuję spokoju i ciszy dla siebie. Kariera medialna Prozacu świadczy o tym, jak bardzo spragnieni jesteśmy cudownego panaceum na wszystkie problemy, jakie przynosi życie, jak bardzo oczekujemy leku, który nas odmieni. Chcemy być silni, pewni siebie, niezastąpieni, piękni i młodzi - nie ma tu miejsca na ludzi słabych. Rodzi się we mnie pytanie: czy zawsze musimy czuć się dobrze? Czy nie możemy pozwolić sobie na smutek, melancholię, płacz? Jesteśmy przecież tylko ludźmi, mamy prawo do swoich słabości, do swojego lęku, strachu, płaczu i gniewu.

Przeraża mnie, jaki ideał jest propagowany w świecie. Żyję w kulturze heroicznego ego, która boi się zastoju oraz nudy. 
Nie wierzcie – mówi Tomasz Stawiszyński – w sprowadzenie na świat "człowieka idealnego". Nie wierzcie zwłaszcza wtedy, gdy wmawiają wam, że to wy nim możecie zostać. To potwór, który czyha na waszą wolność.
Wyrzućcie Prozac. Przestańcie wierzyć ludziom, którzy wmawiają wam, że musicie być silni, odważni, zorganizowani i zawsze rozsądni. Jedyne co musicie, to być po prostu sobą.

Nieznajomy


Spotkałam dzisiaj, zupełnie przez przypadek, nietuzinkową osobę. Jest mężczyzną. Od pierwszej chwili wiedziałam, że jest to postać, którą muszę bliżej poznać. Nie z racji tego, że jest mężczyzną, ale z czystej ciekawości. Chyba w każdym czasami budzi się takie zaciekawienie drugim człowiekiem. 

Zacznę od początku. Poszłam do biblioteki, aby wypożyczyć Szklany klosz mojej dobrej koleżanki. Znajomość z Sylvią trwa już jakiś czas i obiecuję sobie, że będzie trwała wiecznie. Gdy przeszukiwałam pełne tomów półki, nieoczekiwanie znalazłam kolejną perełkę.

Zsunął się z regału prosto w moje ręce. Widocznie sam szukał atencji ze strony łowców książek. Nie dziwię się - ludzie coraz rzadziej chcą mieć z nim do czynienia. Na przekór tej tendencji zabrałam go więc do domu. Zdecydowałam spędzić z nim trochę czasu.

Chcąc uczynić jego wizytę jak najprzyjemniejszą, zaparzyłam nam herbatę i usiadłam przy oknie. Odsunęłam leciutko rolety, aby wpuścić trochę wiosennego słońca. Przytulając mego nieznajomego, czułam, że staje się mi bliższy. Zapragnęłam zapoznać się z nim bliżej… i uczyniłam to jednym tchem. Nasze spotkanie dobiegło końca, zanim zdążyłam się zorientować, ale nieznajomy w szczególny sposób zapadł mi w pamięć. 

Nazywał się Rainer Maria Rilke. 

___________________________________________________________________________________________

Mam nadzieję, że ta znajomość w niedalekiej przyszłości zaowocuje przyjaźnią. Wujek Google go zna, więc może warto ruszyć w poszukiwaniu Rilkiego? : ) 

Setki razy recytowałam jego wiersz Piosenka samobójcy, ale słowo „recytowałam” trochę tu nie pasuje - nazwałabym to adopcją. 




Piosenka samobójcy 
Więc jeszcze jeden rzut oka wstecz.
Że im się chce tak ze sznura mnie precz
odcinać, wciąż od początku.
Ostatnio byłem już gotów. Tak, tak,
czułem już nawet w sobie ten smak,
tę szczyptę wieczności w żołądku.
Łyżeczkę mi podtykają co rusz,
łyżeczką podają mi życie.
A ja go nie chcę, nie chcę i już.
Rzygam tym życiem, widzicie?
Jest śliczne i smaczne. Tak, to się wie.
I w świecie jak w garnku się burzy.
Lecz ja po prostu znoszę je źle,
aż z głowy mi się kurzy.
Inny by pił je, i jadł i jadł:
mnie mdli i wszystko mam chore.
Od dziś co najmniej na tysiąc lat
właśnie dietę biorę.
Rainer Maria Rilke
przekład: Adam Pomorski

Na wstępie

Agnieszka jestem. 

W mojej głowie jest chaos. Rozpętują go pytania, które domagają się troski.


Niczego się nie boję, bo umiem czytać. Literatura to lekarstwo. Daje mi władzę nad moim światem i pozwala mi go zrozumieć. Kiedy czytam, wydaje się być piękniejszy.


Poszukuję odpowiedzi w filozofii - jest matką wszystkich nauk, więc mogę jej ufać. Chłonę słowa wielkich myślicieli, bo oni poskramiają bałagan moich myśli i nieporządek tego świata.


Poszukuję odpowiedzi w książkach. Czasami je znajduję. Częściej jednak znajduję nowe, wciąż nowe pytania.


Chcę wiedzieć więcej, aby uciszyć głosy w mej głowie – te, które krzyczą: pielęgnuj swoją wrażliwość!


Dziękuję Bogu, że potrafię czytać, słuchać, mówić i myśleć.




Dlaczego blog?  

Po pierwsze, możliwość dzielenia się swoimi przemyśleniami to najprzyjemniejszy ekshibicjonizm. Po drugie, pisanie oczyszcza duszę, odpręża umysł, porządkuje moje myśli i wypełnia pustkę. Może kogoś zainteresuje to, co napisałam na swoim blogu? Może. Dlatego piszę.


Pozdrawiam,


Agnieszka